16 marca 2014 r

Kilka słów o bieganiu:

Część z was, zwłaszcza tych niebiegających zastanawiało się pewnie kiedyś jak to możliwe, że kiedy Wy śpicie, jedziecie do pracy, na uczelnie czy do szkoły w tym czasie widzicie za oknem biegających ludzi. Przecież jest wcześnie rano.. szósta czy siódma godzina, a Ci ludzie już biegają! Z jednej strony podziw a z drugiej myślenie, że pewnie nie mają obowiązków jak Wy. Pewnie zaczynają pracę o 10 a może jeszcze później a kładą się spać koło 21 a nie po północy jak Wy.

Niekoniecznie! Bieganie ma w sobie tą wielką moc, że daje nam niesamowitą dawkę endorfin - hormonów szczęścia. Osoby biegające regularnie można by powiedzieć, że niczym narkomanii znajdują się w takim endorfinowym ciągu. Sprawdziłem to na własnej skórze i potwierdzam. Odbija się to także na naszym życiu codziennym. Jesteśmy uśmiechnięci, mamy energię do codziennego działania, pozytywnie patrzymy na otaczająca nas rzeczywistość. Bierze się to z tego, że mamy w głowie to niesamowite uczucie kiedy pomimo tego, ze wstajemy wcześnie rano i co tu dużo mówić pospali byśmy jeszcze trochę!! zakładamy buty do biegania i idziemy walczyć z własnymi słabościami. Po 20 minutach, senność już jest dawno za nami i zaczynami łapać biegowy rytm. Muzyka którą słyszymy w słuchawkach stanowi idealne tło dla naszych dzisiejszych zmagań. To wtedy planujemy najbliższy dzień. Co będziemy robić w pracy, z kim się mamy dzisiaj spotkać, co zjemy na obiad, a jak spędzimy wieczór.

Jeszcze dwa lata temu całkowicie nie rozumiałem tego typu zachowań. One mnie nie dotyczyły, bo przecież JAK NORMALNY CZŁOWIEK MOŻE WSTAĆ O PIĄTEJ GODZINIE KIEDY BYWA JESZCZE CIEMNO I IŚĆ NA GODZINNY TRENING PRZED PRACĄ ?? Uwierzcie mi, że można!!. "Najgorsze" w tym wszystkim dla osób biegających, że także w weekendy wstają o tak wczesnych porach. Ja w soboty i niedziele bez budzika budzę się sam o tak wczesnej porze o jakiej wstaje w tygodniu, pomimo tego, ze nie muszę nigdzie wstawać.

Ten weekend w Polsce pogoda nie rozpieszcza amatorów biegowego szaleństwa. Wiatr, zimno i chłód odstraszają nawet do podejścia do okna. Można by jednak powiedzieć, że to w takich warunkach hartują się największe biegowe charaktery. Zdarzało mi się wychodzić na trening kiedy za oknem padał śnieg czy deszcz i wiał silny wiatr. Uwierzcie, że pierwsze 10 minut to nieustanne myślenie czy aby nie zawrócić do tego ciepłego łóżka którego wołanie jeszcze pewnie słuchać

W tym tygodniu jest podobnie, jednak ze względu na infekcję górnych dróg oddechowych w ciągu ostatnich 7 dni, stwierdziłem, że nie można postępować ślepo w perspektywie naszych pasji i obranych celów. Dlatego w ten weekend nie biegam. Odpuszczenie treningu w takich warunkach jak np. dzisiaj na pewno wyjdzie mi a także Wam jeżeli planowaliście bieganie, na zdrowie! Przecież już jutro czy we wtorek ma być zdecydowanie lepsza pogoda. I będzie można ruszyć na trasę.

Mam nadzieje, że nie zanudziłem Was moimi przemyśleniami o porannym bieganiu. A teraz dla Wszystkich biegających i tych którzy uważają bieganie za najnudniejszy sport na świecie krótka piosenka tematyczna: http://www.youtube.com/watch?v=sS8fMuFofnE

Miłego dnia!
I do zobaczenia za tydzień na krakowskich błoniach!!

 

Wesprzyj

Facebook