O KUBISZONIE

Kubuś, przez wszystkich zwany Kubiszon przyszedł na świat 15 sierpnia 2008 roku. Z powody zagrożenia zamartwicą płodu, poród za pomocą cesarskiego cięcia odbył się przedwcześnie (36 tydzień) a Kubiszon ważył tylko 1680g. Lekarze ocenili Kubiszona na 3pkt w skali Apgar.

Kubiszon urodził się z wrodzonym zapaleniem płuc, podejrzeniem posocznicy i małopłytkowością. I tu cała historia mogłaby się właściwie zakończyć, gdyby nie upór lekarzy i jego samego. Pomimo bardzo trudnego początku, dzięki wysiłkom wielu ludzi Kubuś został z nami.

Kubiś miał w sobie ogromną wolę przetrwania – chciał żyć i dopiął swego. Wkrótce okazało się, że to dopiero początek jego zmagań z losem. Od drugiego miesiąca życia był rehabilitowany z powodu zaburzeń napięcia mięśniowego, jednak rehabilitacja nie przynosiła oczekiwanych efektów. W dziewiątym miesiącu życia pojawiło się podejrzenie, że może on cierpieć na mózgowe porażenie dziecięce pod postacią niedowładu czterokończynowego. Ostateczne potwierdzenie diagnozy Kubiszon dostał w „prezencie” na pierwsze urodziny, wraz z pakietem czarnych wizji: miał nie mówić, nie chodzić, tylko leżeć w łóżku i się ślinić. Zgodnie ze skalą oceny zdolności ruchowych dziecka z MPD (skala GMFM- Gross Motor Function Measure) Kubiszon na tamten moment otrzymał 5, czyli dziecko całkowicie zależne od opiekuna z ograniczeniami lokomocyjnymi nawet przy użyciu sprzętu ortopedycznego. Kubiszon w badaniach psychologicznych uzyskiwał wyniki wskazujące na bardzo dobry rozwój intelektualny oraz funkcji poznawczych przy znacznej dysharmonii z opóźnieniem sprawności manualnej i koordynacji wzrokowo ruchowej.

Nie poddaliśmy się i podjęliśmy wspólnie – czyli Kubiszon i ja  walkę o jego zdrowie i jakość życia. Misja wydawała się niewykonalna – brak pomocy, pieniędzy i powszechna ludzka znieczulica wydawały się oczywistymi przeszkodami nie do pokonania. W tym miejscu historii przeżyliśmy chyba największy życiowy szok. Okazało się, że na każdym kroku zaczęliśmy spotykać cudowne osoby (fizjoterapeutów, specjalistów i innych ludzi wielkiego serca), dzięki którym w ekspresowym tempie zaczęła przychodzić dla Kubiszona nadzieja na lepsze jutro.

Dobra energia spotkanych osób udzieliła się Kubiszonowi, który powoli zaczął obalać wszystkie wcześniejsze diagnozy. Najpierw zaczął samodzielnie siadać, raczkować, chodzić na kolanach, później wstawać i chodzić o własnych siłach na krótkich dystansach. Przez cały ten czas jego nieograniczona, wrodzona życiowa radość pozwalała mu przezwyciężać wszystkie chwile zwątpienia, upadki i gorsze dni. Miał swoje marzenie i do niego dążył, nie przejmując się niepowodzeniami.

Dzisiaj Kubiszon zaskakuje wszystkich, osiągając każdego dnia rzeczy, które jeszcze niedawno wydawały się całkowicie niemożliwe. Dzięki codziennej rehabilitacji i ciężkiej pracy aktualnie ocenia się go na 2 w skali GMFM. Samodzielnie chodzi w ortezach, mówi więcej niż jego mama, potrafi sam pić z kubeczka i zjeść kanapkę, układa klocki i zaraża wszystkich radością i wiarą w lepsze jutro. Mam nadzieję, że będzie mógł żyć normalnie, bo każdego dnia robi mały kroczek w kierunku realizacji swojego (i nie tylko) marzenia.

Mówiąc o krokach wypada wspomnieć o ortezach dzięki którym może chodzić. Jest to w obecnym momencie najbardziej kluczowy element rehabilitacji, dlatego też nasz cel to zbiórka środków finansowych właśnie na ortezy dla Kubiszona!

Jednak najważniejsze w tym wszystkim jest to, że pomimo przeszkód, każdego dnia WYGRYWAMY!

Ewa Rumińska – DUMNA MAMA

 

Wesprzyj

Facebook